Sesja zdjęciowa w stadninie

Udostępnij na:

Sesja zdjęciowa w stadninie była w pewnym seansie moim marzeniem już od jakiegoś czasu. To marzenie niedawno się spełniło za sprawą Sylwii która zechciała mi pozować. Gdy dodamy do tego informacje, że Sylwia jest od wielu lat miłośniczką koni i jeździectwa postanowiłem wykorzystać jej pasję do stworzenia zdjęć, które właśnie są pełne pasji i miłości do tych dużych, ale zarazem wspaniałych zwierząt.

Sesja zdjęciowa w stadninie - tylko Ona i On
Sesja zdjęciowa w stadninie – tylko Ona i On

Sesja zdjęciowa w stadninie

Słowiańska uroda Sylwii którą jak ujrzałem pierwszy raz na zdjęciach – upewniła mnie, że zdjęcia powinny ją podkreślać. Kilka zdjęć chciałem koniecznie wykonać ukazujących tą swojego rodzaju wieź pomiędzy człowiekiem, a niewątpliwie pięknym zwierzęciem jakim jest koń. Moja piękna modelka wywiązała się ze swojego zadania znakomicie.

Sama sesję zdjęciową poprzedziły tygodnie wymiany maili, pomysłów, które razem chcieliśmy podczas sesji zrealizować. Niektóre były proste do realizacji – inne wymagały nie lada opanowania i przezwyciężenia strachu. Proszę zauważyć, że koń na zdjęciach nie jest osiodłany. Bardzo trudno było wykonywać niektóre „ewolucje” jadąc na oklep dodatkowo będąc w długiej sukni w którą łatwo było się zaplątać.

Efekty jednak mówią same za siebie:

Trochę technicznych spraw

Zdjęcia w stadninie wykonywałem wprawdzie kolejny raz – takie zdjęcia wykonywałem już kilkakrotnie podczas sesji ślubnych – jedno ze zdjęć można zobaczyć w mojej galerii ślubnej: http://maciejziegler.com/galeria/  Dzięki temu doświadczeniu wiem ze trudno jest przewidzieć w 100% jak zachowa się podczas sesji samo zwierzę jakim jest koń.

Sorry teraz będzie bardziej techniczny bełkot 😉

Przede wszystkim problemem jest oświetlenie. Przecież fotografia to rysowanie światłem, a co za tym idzie oświetlenie poszczególnych scen jest bardzo istotne. Od razu odrzuciłem pomysł wykorzystania lamp błyskowych. Nie do końca byłem pewien jak konik zareaguje na błysk światła. Priorytetem dla mnie podczas takiej sesji jest bezpieczeństwo modelki i reszty ekipy zdjęciowej – ja mogę ryzykować – to moja praca – inni nie muszą. Z reguły staram się robić wszystko by nie robić zdjęć w pełnym słońcu. Zdjęcia zawsze wtedy są przepalone, a już wykonanie zdjęć częściowo oświetlonych jaskrawymi promieniami, a częściowo będącymi w głębokim cieniu jest istną tragedią. Ja wiem, że ja jako profesjonalista powinienem sobie radzić z takimi sytuacjami. Dzięki zdobytemu doświadczeniu  radzę sobie. Jednak proszę nie zapominać tego co podkreślam wielokrotnie – jestem człowiekiem który uczył się fotografii na aparatach analogowych. Zakładam zawsze, że programy graficzne służą tylko do drobnych poprawek, bez większych ingerencji w samo zdjęcie.

Jestem fotografem nie grafikiem – przyjemność sprawia mi takie wykonanie zdjęcia abym program graficzny użył co najwyżej do naniesienia mojego podpisu na wykonane przeze mnie zdjęcie.

Wracając do tematu oświetlenia, starałem się zdjęcia wykonywać w miarę możliwości w cieniu – tylko cześć zdjęć była wykonywana w pełnym słońcu ponieważ w sytuacji gdy nie miałem do dyspozycji dobrych miejsc w plenerze do zdjęć – byłem baaaardzo ograniczony przestrzenią zdjęciową (co też widać na filmie)  musiałem część zdjęć wykonać w pełnym słońcu – oczywiście co zresztą widać na dołączonym filmie backstage – używałem różnych sztuczek by wpływ słońca na zdjęcia jak najbardziej neutralizować. Pod koniec filmu widać jak korzystam z powierzchni dyfuzora do ograniczenia światła padającego na modelkę. Niestety nie miałem takiej powierzchni dyfuzora aby zasłonić też konia 😉

Oto film nakręcony „od kuchni”:

 

Oto jeszcze kilka zdjęć z tej sesji:

Udostępnij na: